czwartek, 3 lipca 2014

Gdzie tanio zjeść w Sztokholmie

Nikt się tego nie spodziewał, ale wróciłam z postem! ;)
Ponieważ mamy lato (no dobra, pominę fakt, że wczoraj wyciągnęłam z szafy zimowe buty :D), miasto jest najpiękniejsze właśnie w tym okresie i przyciąga coraz więcej turystów, postanowiłam na chwilę zatrzymać się przy temacie jedzenia.
Przez długi czas myślałam, że Szwecja i tanie jedzenie to oksymoron. Pamiętam też pierwszą podróż do Sztokholmu (dobrych kilka lat temu), gdzie przez cały pobyt żywiliśmy się w Burger Kingu (bo najtaniej). Trochę głupio mi się do tego przyznawać w obliczu tego wszystkiego, co wiem teraz. Mimo to, zauważyłam, że większość turystów wciąż wybiera bezpieczne fast foody (które notabene nie są wcale takie tanie).

Przewodniki polecają albo gourmet restauracje, albo przydrożne budki, w których jedzenie niestety nie jest ani smaczne, ani tanie. Niestety Szwecja to nie Włochy, gdzie dobrą pizzę zjesz w zasadzie wszędzie, a jak nie pizzę to inne niedrogie przekąski.
Powiedzmy to sobie szczerze: szwedzka kuchnia nie jest wybitna, według mnie nie jest nawet szczególnie smaczna (może kiedyś to odszczekam). Śledź na 100 sposobów? Cóż... znamy to. Renifer? Fajnie spróbować, ale nawet autochtoni nie zajadają się nim na co dzień. Jedyne co się Szwedom udało to wypieki (ale one też mają tyle przeciwników, co zwolenników, bo nie każdy lubi kardamon czy cynamon do wszystkiego).

Nie chcę dziś o słodkościach, a o prawdziwym obiedzie. Jaka jest szansa, że można zjeść tanio i dobrze w Sztokholmie? Duża, jeśli zastosujecie się do reguły: na mieście jemy w czasie lunchu, a wieczorami i w weekendy szukamy miejsc oferujących middagsbuffe.

Od poniedziałku do piątku nastawcie się na jedzenie w godzinach 11:00-15:00, to czas kiedy Szwedzi jedzą swój obiad, a w zasadzie lunch. Większość Szwedów (przynajmniej tych co poznałam) jada lunch na mieście. 50% Szwedów żyje samotnie (przykre, co?), nikomu nie chce się specjalnie gotować-tym bardziej, że Szwedzka pensja pozwala na stołowanie się każdego dnia poza domem.

W Szwecji, prawie każda szanująca się knajpa ma w swoim menu ofertę lunchową. Okazało się, że to, co lubiłam w Czechach (czyli słynna Denní nabídka), jest też popularne wśród Szwedów.
I tak, pojawiając się w knajpie między tymi godzinami (każda restauracja ma swoje własne - najlepiej sprawdzić na stronie, albo zapytać) jest szansa najeść się i napić za ok 100 SEK (50 zł). W kraju, gdzie słodka bułka kosztuje 10 zł to naprawdę dobra cena :)
Gdzie szukać dobrego jedzenia? Ja najczęściej korzystam z rad znajomych lub z tej strony: klik, możecie wybrać dzielnice, typ kuchni i tak dalej. Strona jest codziennie aktualizowana - można więc zobaczyć, co danego dnia mają w menu i za ile.
Są 2 typy lunchowego menu:
-kilka dań do wyboru lub
-otwarty bufet
Teoria teorią, większość pewnie interesują konkrety dlatego poniżej kilka miejsc, w których byłam/bywam i które polecam :)

a) Kuchnia azjatycka

Najchętniej przez nas wybierana, ta z opcją otwartego bufetu jest wyjściem najbezpieczniejszym, bo zawsze wśród kilku, kilkunastu dań do wyboru coś nam zasmakuje.

Liins Wok House



Tuż przy kampusie Karolinskiej, niedawno otwarty i relatywnie tani: 99 SEK za bufet.
Bardzo dobre, świeże jedzenie-typowe azjatyckie dania: kurczak curry, wołowina stir fry, pierożki, wegetariańskie sajgonki, sushi i inne tego typu. Napoje i lody wliczone w cenę :)
Bufet jest czynny również w weekendy i święta, ale jego cena jest wyższa (nie pamiętam dokładnie, ale chyba 140 sek). Wtedy również pojawia się opcja skomponowania własnego dania-wybieramy to co nas interesuje spośród surowych mięs, warzyw, ryb i owoców morza i dajemy panu, który tego dnia obsługuje wok/grill. W ten sposób usmażonego łososia wspominam do dziś :)


Pong

(źródło: liteunik.blogspot.se)

(źródło: liteunik.blogspot.se)


Jedna z ulubionych sieci.
Odwiedzona zarówno w tygodniu, jak i w weekend.
W menu tygodniowym za 75 SEK w Pong Asian (w samym centrum przy Drottningatan) i 95 SEK w Pong Imperiet (na Södermalm) jest ok 10 dań ciepłych, warzywa, ryż, zupa + woda (w Szwecji zawsze za darmo-o ile to kranówka).
Lunch tygodniowy próbowałam w Pong Asian i myślę, że jest godny polecenia, a na kurczaka kryjącego się pod nazwą: Gai pad maamouang mam zamiar wybrać się niedługo :)
Bufet wieczorny/weekendowy wypróbowaliśmy w Pong Imperiet i również spełnił nasze oczekiwania (14 dań ciepłych, warzywa, owoce, 4 rodzaje zup, sushi, pierożki dim sum+ desery:panna cotta i czekoladowy mus). Cena: 158 SEK


Asia R Asia

Tuż przy stacji metra Solna Centrum. Sympatyczne miejsce, dobre jedzenie, cena w porządku: 89 SEK za bufet.


b)Kuchnia wegetariańska i wegańska

Hermans Vegetariska Restaurang

(źródło: blogg.improveme.se/jaslin)

Byłam tylko w jednej vege restauracji, ale za każdym razem chętnie tam wracam (4 wizyty w jednym miejscu to chyba coś znaczy! :)).
W tygodniu bufet za 110 SEK, wieczory i weekendy 175 SEK (menu jest takie samo, tylko cena różna).
Nawet mięsożercy powinni być zadowoleni-dania są bardzo różnorodne i smaczne-nie ma mowy o mdłych warzywach i sojowych kotletach! Każdego tygodnia inny bufet tematyczny (np śródziemnomorski, chiński, indyjski, grill itp.).
Piękny ogród i najlepszy widok na centrum Sztokholmu.




c) Kuchnia skandynawska

Kvarnen


O Kvarnen pisałam w poście "Szlakiem Stiega Larssona".


Jeśli koniecznie musicie spróbować skandynawskich przysmaków (renifera, śledzi na 100 sposobów i podobnych) koniecznie idźcie do Kvarnen na Brunch.
W tygodniu też serwują lunche (jedno z kilku dań do wyboru), ale my nie próbowaliśmy więc ciężko mi polecić. Cena lunchu w tygodniu to 89 SEK.
Brunch w każdy weekend za 210 SEK. W cenie kilka ciepłych, typowo skandynawskich dań, z 10 rodzajów śledzia, łosoś, sałatki, sery, chrupkie pieczywo, 3 rodzaje ciast, panna cotta i gofry z bitą śmietaną i owocami.

Nystekt Strömming


(źródło: bilderblogg.se)

Gdy w portfelu pustki, żołądek pusty, a pójście do sieciowego fast fooda nie mieści się w planie i nie przystoi backpackerom takim jak Wy - polecam wycieczkę na Slussen. Nystekt Stromming to kultowa rybna budka, gdzie całkiem tanio i smacznie karmią. Do wyboru różne wariacje śledziowe (kanapki), śledź panierowany z ziemniakami i surówkami lub rybne burgery.
(źródło: merlinandrebecca.blogspot.se)

Ceny od 45 SEK za kanapki do 75 SEK za dania i rybne burgery.
Jadałam lepsze ryby w swoim życiu, ale za tę cenę jest naprawdę przyzwoicie.


d) Kuchnia meksykańska

La Neta

(źródło: Instagram La Nety)

Meksykańska La Neta to 2 niepozorne bary, kryjące mnóstwo smaków i pozytywnej energii meksykańskich kucharzy (w zasadzie Taquero). To co wyróżnia miejsce spośród innych to niskie ceny (od 20 SEK, a tyle dokładnie kosztuje 0,5l wody w kiosku) i długie godziny otwarcia w soboty (do 4 rano, co jest szokujące, biorąc pod uwagę, że wszystkie kluby zamykają się o 1-2). Muszę jednak zaznaczyć, że porcje są niewielkie i raczej nie najemy się 1 czy 2 tacosami. Ale do przegryzienia między jednym piwem a drugim wystarczy :)

(źródło: http://instagram.com/laneta)

Zgłodniałam od tego pisania więc na tym zakończę kulinarną wycieczkę po Sztokholmie. A Wy macie swoje ulubione miejscówki w mieście?

Zachęcam również do śledzenia mojego bloga- za kilka dni wrzucę podobny post, w którym odpowiem na pytanie: Gdzie warto iść na piwo/drinka w Sztokholmie (celowo nie użyłam słowa tanio-bo alkohol w Szwecji nigdy nie jest tani, a cena piwa w knajpie nie spada poniżej 40 SEK).


1 komentarze:

Bardzo przydatne informacje :) Jeszcze w tym roku zamierzam odwiedzić Sztokholm i właśnie zastanawiałam się, jak zaplanować posiłki.

Poza tym duży plus za estetyczne, ciekawe i umiejętne prowadzenie bloga. Z pewnością zajrzę tu jeszcze nie jeden raz :)

Prześlij komentarz

Follow by Email

O mnie

Moje zdjęcie
Po dwudziestu pięciu latach życia w Polsce postanowiłam sprawdzić jak zimna jest Szwecja i jak się żyje na północy. Lubię banały, smutne piosenki, kwiaty hortensji, tradycyjną fotografię, pistacje i czekoladę. Nie lubię: szczęśliwych zakończeń w filmach i zimnych dłoni. //// After spending twenty-five years in Poland I've decided to check out how cold Sweden is, and how is life going there. I like: cliches, sad songs, hydrangea flowers, analog photography, pistachios and chocolate. I don't like: happy endings in movies and cold hands.
Obsługiwane przez usługę Blogger.